Na wstępie chcę Was bardzo przeprosić za moją długą nieobecność na blogu. Ostatnio trochę się u mnie pozmieniało, doszło sporo nowych obowiązków i niestety ucierpiał na tym m.in. blog. Mam nadzieję, że w najbliższych dniach wszystko się uspokoi, a ja będę mogła poświęcić więcej czasu przyjemności tworzenia nowych wpisów :-)
Dzisiaj bardzo nietypowy post. Nietypowy, bo zupełnie niezwiązany z modą a z jednym z moich ulubionych sportów, czyli bieganiem :) W ubiegłą niedzielę w Warszawie miała miejsce jedna z najpopularniejszych imprez biegowych w Polsce - piąta edycja Biegnij Warszawo. Miałam przyjemność uczestniczyć w Run Warsaw po raz pierwszy. Debiut zaliczam do bardzo udanych, gdyż pobiłam swój rekord życiowy na dystansie 10 kilometrów z czego jestem ogromnie dumna! A mogło być jeszcze lepiej gdyby nie kontuzja i przeziębienie, które przytrafiły mi się na kilkanaście dni przed startem i uniemożliwiły regularne treningi. W przyszłym roku będzie lepiej, tego jestem pewna :D
Źródło: fotomaraton.pl
Dzisiaj bardzo nietypowy post. Nietypowy, bo zupełnie niezwiązany z modą a z jednym z moich ulubionych sportów, czyli bieganiem :) W ubiegłą niedzielę w Warszawie miała miejsce jedna z najpopularniejszych imprez biegowych w Polsce - piąta edycja Biegnij Warszawo. Miałam przyjemność uczestniczyć w Run Warsaw po raz pierwszy. Debiut zaliczam do bardzo udanych, gdyż pobiłam swój rekord życiowy na dystansie 10 kilometrów z czego jestem ogromnie dumna! A mogło być jeszcze lepiej gdyby nie kontuzja i przeziębienie, które przytrafiły mi się na kilkanaście dni przed startem i uniemożliwiły regularne treningi. W przyszłym roku będzie lepiej, tego jestem pewna :D
W naszym kraju bieganie stało się bardzo popularne, a z roku na rok Biegnij Warszawo przyciąga coraz więcej uczestników. Według organizatora zarejestrowało się około 15 000 osób, z czego bieg ukończyło 11 856 (źródło: http://www.maratonczyk.pl/wyniki_2013/biegnij_warszawo_2013_open.pdf). Kto zapisał się i nie pobiegł niech żałuje, bo nie można było sobie wyobrazić lepszej pogody niż była w niedzielę!
Źródło: fotomaraton.pl
Jakie są moje wrażenia odnośnie samego biegu? Jak najbardziej pozytywne, pewnie dlatego, że nie mam porównania z innymi zawodami. Jeżeli chodzi o stopień trudności, to miałam problem jedynie w momencie podbiegu ulicą Spacerową. Pierwszy raz w życiu biegłam pod górkę, gdyż moje trasy treningowe są zupełnie płaskie. Żałuję, że nie włączyłam endomondo, nie będę miała okazji prześledzić tempa na trasie kilometr po kilometrze (pewnie na podbiegu tempo było tak marne, że złapałabym się za głowę, ale najważniejsze - nie zatrzymałam się nawet na sekundę! :)). Widoki nie były zachwycające, żałuję, że nie biegliśmy np. Mostem Poniatowskiego tak jak tydzień wcześniej maratończycy albo Krakowskim Przedmieściem. Niżej załączam mapkę biegu:
źródło: www.biegnijwarszawo.pl
Żeby nie było tak kolorowo, chciałam wspomnieć o pewnych 'wpadkach' organizacyjnych, jak chociażby zwężenie przy skręcie w ulicę Chełmską (biegacze się tam dosłownie tłoczyli i zrobił się spory korek). Dodatkowo, w tym samym miejscu odkleiła się mata służąca do pomiaru czasu i trzeba było uważać, aby się nie potknąć. Brakowało mi również oznaczenia każdego kilometra, co było kłopotliwe, gdyż biegłam jedynie ze zwykłym stoperem i nie miałam możliwości sprawdzenia w jakim tempie biegnę poszczególne kilometry. Co więcej, do punktu z wodą w ogóle nie można się było dostać, a ci co się dostali pewnie mieli spore straty czasowe... Muszę jeszcze wspomnieć o pladze 'niedzielnych biegaczy', którzy z uporem maniaka biegli w większych grupkach (zwykle na połowę szerokości jezdni), blokując inne osoby i uniemożliwiając tym samym sprawne ominięcie przez szybszych uczestników.
Jeszcze przed biegiem, ciepło ubrana, na szczęście pozbyłam się warstw bo słońce mocno przygrzewało
Zadowolona po biegu
Wspólne zdjęcie z kolegą Bartkiem, dzięki któremu dwa lata temu rozpoczęłam moją przygodę z bieganiem
Zdjęcia ze strony fotomaraton.pl:
(L) :D
Zdjęcia ze strony fotomaraton.pl:
(L) :D
Przy okazji tego wpisu chciałam wspomnieć kilka słów o bardzo przykrym wydarzeniu, które miało miejsce na zawodach. Pewnie większość z Was wie co mam na myśli, gdyż jeszcze tego samego dnia informowały o tym wszystkie media, robiąc z tej tragedii sensację. Pojawiły się nawet pomysły o wprowadzeniu obowiązkowych badań dla uczestników tego rodzaju biegów! Uważam, że nie jest to dobry pomysł, ba, nawet jest to pomysł niemożliwy do zrealizowania. Na pewno zniechęciłoby to zdecydowaną większość biegaczy do udziału w tej imprezie, która ma być sposobem na miłe, bezstresowe spędzenie wolnego czasu. Każdy uczestnik bierze sam na siebie odpowiedzialność za własne zdrowie i życie. 10 kilometrów to nie jest krótki dystans, który da się pokonać bez jakiegokolwiek przygotowania. Na trasie widziałam wiele osób, które zdyszane przechodziły do marszu jeszcze przed pierwszym kilometrem! Takie osoby powinny poważnie się zastanowić nad udziałem w biegu. Wiem, że uczestnictwo w biegach ulicznych jest bardzo 'modne', ale, podobnie jak z ubraniami, obowiązująca moda nie każdemu pasuje. Niedzielnych biegaczy zapraszam na trening w parku, a na zawody jak odrobinę popracują nad kondycją :-)






































